title-marbles

Utrzymanie dyscypliny w grupie oraz podtrzymanie i wzmacnianie motywacji to zagadnienia, z którymi bywa, że nie radzą sobie Najwybitniejsi z Profesorów i Najukochańsze z Cioć. Krótko mówiąc, kto nigdy nie miał z tym problemów, niech pierwszy rzuci kamie mazakiem do tablicy.

Doświadczenie, inspiracje z internetu, sposoby pracy w innych szkołach (np. brytyjskich) podsuwają nam kolejne pomysły jak motywować dzieci i nie dopuszczać do niechcianych zachowań, niestety źle dobrane przynoszą nam również niechciane efekty.

Dziś o sposobie na pozytywne motywowanie dzieci bez ukrytego „haczyka” – jedynym wymogiem jest konsekwencja 🙂

Na początek krótki przegląd wybranych sposobów na kontrolowanie zachowania dzieci:

a) „traffic lights” i wszystkie jego odmiany

snapsforfourth.blogspot.com

Przypinanie spinacza do prania z imieniem dziecka do odpowiedniego obrazka (lub koloru) symbolizującego jego pracę/zachowanie na zajęciach. Brzmi fajnie, choć ma parę ALE:

  • w przypadku zachowania „w kratkę” (raz super, raz kiepsko) w ramach tej samej lekcji czeka nas mnóstwo przepinania spinaczy góra/dół. To przy jednym dziecku – a co, jeśli w klasie takich gagatków jest kilku? Albo kilkunastu? Dużo czasu schodzi na kontrolowanie i działanie ze spinaczami, kosztem naszej koncentracji na merytorycznym przebiegu zajęć. To dla mnie duży minus.
  • w wersji, w której  wszyscy startują od najlepszej pozycji – zielonego światła (super motywacyjnie na początek) i swoim zachowaniem mogą ewentualnie zejść „w dół” bez możliwości powrotu jesteśmy bardziej kategoryczni, ale nie dajemy możliwości poprawy. Też nieidealnie – dziecko, które narozrabiało, wiedząc, że i tak nie naprawi już zachowania nie będzie miało dużej motywacji, żeby coś zmienić.

b) Quiet Critters

zdj. Relief Teaching Ideas

Pomysł z Pinterest, o którym przeczytać można było na blogu HummingbirdELS. Stworki są urocze, kochane i przeprzesłodkie – mieszkają w słoiku i nie lubią hałasu. Bardziej szczegółowe zasady świetnie przedstawione są na stronie internetowej Relief Teaching Ideas. Przebieg pracy z Crittersami jest tam opisany w bardzo fajny sposób – czyta się to niemal jak bajkę, jest w tym sporo „magii”. Wyjaśnione jest tam, że po rozdaniu Critttersy lądują na ławce dziecka po lewej stronie, w przypadku zwrócenia uwagi na hałas lub prób zabawy stworkiem – przenoszą się na prawą. Kolejne zwrócenie uwagi wiąże się z oddaniem stworka z powrotem do „dźwiękoszczelnego” słoika 🙂 Brzmi idealnie, gdyby nie parę wątpliwości wewnętrznego sceptyka:

  • poza mnóstwem przygotowań, potencjalnym minusem jest znowu to, że „ociąga” nas od tematu lekcji. Wyobrażam sobie dyskusje z dziećmi, że wcale nie były głośno, to ktoś inny powiedział, lament po zabraniu Crittersów, większą koncentrację dzieci na zabawie nimi niż na samej lekcji, kłótnie o to, że ktoś ma zielonego a ktoś inny niebieskiego…
  • jest to metoda „na specjalne okazje” – np. sprawdzian, czy zajęcia, kiedy szczególnie zależy nam, żeby w klasie było spokojnie (pozdrawiamy Dyrekcję 😉 )
  • co w sytuacji, kiedy dzieci nie dostają Crittersów, czy nie jest to – pośrednio – prawie przyzwolenie na głośne zachowanie („Przecież dzisiaj nie dawała pani stworków…?!”)

c) kangurkowe dzieci

zdj. Fairy Dust Teaching

Czyli coś dla tych, których nie do końca przekonuje system „traffic lights”. Autorka wpisu z Fairy Dust Teaching słusznie zauważa, że system świateł ulicznych dobrze uczy konsekwencji nieodpowiedniego zachowania, słabiej jednak wpływa na samą redukcję takich zachowań.

Rozwiązanie, które proponuje to „opieka” nad małym papierowym kangurkiem, który mieszka w papierowej kieszonce. Gdy dziecko zachowuje się nieodpowiednio zwraca mu się uwagę, że jego zachowanie nie jest wystarczające, aby kangurek czuł się bezpieczny pod jego opieką. Można przy tej okazji omówić dlaczego tak jest, jak naprawić zachowanie – jak inaczej postąpić w problematycznej sytuacji. Kangurek, którego właściciel nie zapewnia swoim zachowaniem bezpieczeństwa trafia do „kieszonki” nauczyciela – do czasu, aż dziecko nie zacznie zmieniać zachowania i pokazywać „odpowiedzialne” wybory, których dokonuje.

Po stronie plusów:

  • uczy odpowiedzialności, na konkretnym przykładzie, z którym można się identyfikować – nie promuje realizacji „abstrakcyjnych” wymogów (bądź grzeczny/a,  bo tak trzeba się zachowywać),
  • pokazuje, że zmiana zachowania jest istotna, promowane są dobre, odpowiedzialne wybory – a nie karane te złe.

Słabsze strony „kangurków”:

  • świetnie nadaje się do pracy z grupą wychowawczą – mniej w przypadku uczenia większej ilości klas (mając ponad 90 uczniów moja sala szybko zamieniłaby się w kangurkowy żłobek).

 

d) słoik z niespodzianką

Na koniec moja ulubiona metoda – tak jak pisałam, nie wymaga niemal żadnego przygotowania 🙂

Każda klasa ma słoik, który musi zapełnić zawartością – super wygląda wypełniony marbles, dobrze sprawdzają się też, fasolki, cukierki, kasztany, guziki lub inne drobne przedmioty, które wpadną nam w ręce (w sporych ilościach 😉 ).

Częściową zawartość słoika otrzymuje się za pracę na lekcji – na każdych zajęciach można otrzymać np. od 0 do 10 marbles (górna granica do modyfikacji, w zależności od wielkości słoika!). Za zwracanie uwagi na lekcji traci się punkty, spada więc liczba kulek, które po danych zajęciach znajdą się w środku. Warto wcześniej ustalić przelicznik, np.

– nauczyciel zwraca uwagę od 0 do 3 razy –> 10 kulek

– nauczyciel zwraca uwagę od 4 do 6 razy –> 7 kulek

– od 7 do 10 razy –> 4 kulki

– od 11-13 razy –> 1 kulka

– powyżej 13 –> 0 kulek

Zwracanie uwagi oznaczam flamastrem na tablicy (robię kreski – mogą być też kropki, gwiazdki, wg uznania 🙂 ), które na koniec lekcji liczymy, przeliczamy na kulki i uroczyście wrzucamy zawartość do słoika.

Jeśli nadal czytacie ten post i przebrnęliście przez wykład o przeliczaniu zadacie sobie teraz pewnie pytanie po co to wszystko… Otóż po uzbieraniu całego słoika czeka na dzieci niespodzianka – jeśli zbieramy cukierki, można je rozdzielić wśród uczniów, jeśli zbieramy coś niejadalnego (muchomory, taki żart, też długo już siedzę nad tym postem 😉 ) możemy umówić się na „luźniejszą” lekcję – pełną gier po angielsku, krótki film, „imprezę” (można przynieść smakołyki) a może wyjście z książkami na dwór?

– – –

Podsumowując – oczywiście najlepiej by było, gdyby dzieci wiedziały same, że warto zachowywać się wspaniale i że skoncentrowanie na zadaniu jest bardziej efektywne niż wykonywanie go przy jednoczesnej wojnie na Pet Shopy pod ławką, i że warto działać na motywacji wewnętrznej i tłumaczyć i rozmawiać… Praktyka niestety zbyt często odbiega od teorii – w niektórych grupach to po prostu nie wychodzi, a nauka w hałasie i dezorganizacji psuje życie szkolne nie tylko nauczycielowi, ale przede wszystkim samym dzieciom. Dobrze dobrana metoda jest wtedy nie tylko upragnioną deską ratunkową nauczyciela, ale daje też dzieciom prostą i konsekwentną informację zwrotną na temat zachowania, czy poziomu hałasu w grupie.

Tematu systemów motywacyjnych nie uznajemy tym samym uroczyście za zamknięty – chętnie dowiemy się, co sprawdza się w Waszych klasach 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *