flower

Po wpisaniu frazy „prezent dla nauczyciela” w wyszukiwarkę, wyświetlają się linki do zestawień typu „top 10”, są też dyskusje i artykuły. Kosz słodyczy, szal, biżuteria, ogromny bukiet czy… karnet na spa (mikrofalówki, jak żartuje jeden z autorów, wyszły z mody). Całe szczęście trochę to całe zamieszanie mnie nie dotyczy.

Pracując w szkole językowej dla dzieci nie jestem w oczach rodziców takim NAUCZYCIELEM, jakim jest np. wychowawca ze szkoły podstawowej. Nie mniej jednak, gdy moje lekcje wypadają w Dzień Nauczyciela zdarzają się upominki. Pamiętam, że w pierwszym roku pracy dostałam od jednego z uczniów ogromny bukiet. Dziecko przez cały miesiąc było chore, więc widziałam je wcześniej tylko raz i ledwo pamiętałam, że to mój uczeń. Chłopiec nie miał ochoty mi go wręczać, ale mama była nieustępliwa.. Pamiętam niezręczność tej całej sytuacji i myśl, ze ludzie wydają niepotrzebnie pieniądze, bo może myślą, że to wypada.. i że trzeba. A nie trzeba. I gęsiej skórki dostaję na myśl o takich chwilach. Jestem jednak daleka od powiedzenia, że nie można dawać prezentów, że nie powinno się, czy, że to bez znaczenia.

Przyszła do mnie w tym roku pierwszoklasistka z wypiekami na twarzy, uroczym kwiatuszkiem i laurką i widziałam jej zaaferowanie i radość dawania… albo trzecioklasistka z własnoręcznie wykonanym wisiorkiem z muszli w starannie ozdobionym pudełku.

Muszę DSC_2404przyznać, że obdarowywanie jest piękne. Jest wzruszające, kiedy jest gestem miłości, kiedy mówi szczere „dziękuję” i „jesteś dla mnie kimś ważnym”.

Poczułam się w tym roku obdarowana. Jej… jak miło :))

M.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *